top of page
Szukaj

Otul życie...

  • Karolina Cichoń
  • 4 lip
  • 3 minut(y) czytania

Często przez całe życie gonimy.

Za pieniędzmi.

Za statusem.

Za kolejnymi osiągnięciami.

Za uznaniem.

Za ludźmi, którzy być może nigdy nie byli pisani naszemu życiu.


Gonimy tak długo, że zapominamy, czym tak naprawdę jest życie.

Zapominamy doświadczać go takim, jakie przychodzi.

Tu i teraz.


A to właśnie te najmniejsze chwile stają się później największymi wspomnieniami.


Promienie słońca muskające policzki.

Wiatr rozwiewający włosy.

Seks o poranku, kiedy świat jeszcze śpi.

Pocałunek ukochanej osoby.

Śmiech z rzeczy zupełnie błahych.

Dotyk dłoni, która mówi więcej niż tysiąc słów.

Czułe spojrzenie.

Jedno zdanie, które otula duszę bardziej niż najdroższy prezent.

To wszystko dzieje się samo.

Nie trzeba za tym biec.

To przychodzi wtedy, gdy przestajemy gonić.

Gdy pozwalamy sobie poczuć.

Gdy odważymy się być obecni.

Kiedy przestajemy żyć wyłącznie w głowie, a zaczynamy żyć całym sobą.


Jak często dajesz wszystkim dookoła wszystko, co masz, zapominając zapytać siebie:

Czego ja naprawdę potrzebuję?

Czego pragnie moje serce?

Nie tylko dzisiaj, ale również za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat.


Prawda jest taka, że większość rzeczy, za którymi biegniemy, w jednej chwili traci znaczenie.

Kiedy zdrowie zaczyna się sypać.

Kiedy lekarz wypowiada diagnozę.

Kiedy ktoś, kogo kochasz, odchodzi.

Albo kiedy nagle uświadamiasz sobie, że już nigdy nie usłyszysz jego śmiechu, nie przytulisz go i nie powiesz: „Dobrze, że jesteś.”


Wtedy pieniądze przestają mieć wartość.

Status przestaje robić wrażenie.

Kariera schodzi na drugi plan.

Bo żadna ilość pieniędzy nie kupi jeszcze jednej rozmowy z ukochaną osobą.

Nie cofnie czasu.

Nie przywróci życia.

Pieniądze są ważne.

Rozwój jest ważny.

Kariera również.


Ale jeśli nie masz z kim dzielić swojego szczęścia...

Jeśli nie masz ramion, do których możesz wrócić.

Jeśli nie masz osoby, przy której możesz zdjąć wszystkie maski...

To żadne sukcesy nie wypełnią pustki, którą nosisz w sercu.


Od dziecka uczono nas, że wartość człowieka mierzy się tym, co posiada.

Jakie ma stanowisko.

Jakim samochodem jeździ.

Ile zarabia.

Jak wygląda jego dom.


A przecież człowieka nie poznaje się po tym, co ma.

Poznaje się go po tym, jak traktuje drugiego człowieka.

Jak traktuje samego siebie.

Po tym, czy potrafi kochać.

Czy potrafi przebaczać.


Bo na końcu naszego życia nikt nie będzie wspominał wielkości naszego konta.

Ludzie będą pamiętać, jak się przy nas czuli.

Czy potrafiliśmy kochać.

Czy daliśmy im poczucie, że są ważni.


Wmawiano nam, że wielka kariera da szczęście.

A prawda jest zupełnie inna.

Spełnienie zaczyna się wtedy, kiedy odkładasz ego na bok i zaczynasz żyć zgodnie z głosem swojego serca.


Mówiono nam również, że trzeba wytrwać w każdej relacji, bo kiedyś złożyło się przysięgę.

Ale dlaczego tak wielu ludzi żyje obok siebie, zamiast ze sobą?

Dlaczego jedno siedzi samotnie przed telewizorem, a drugie w drugim pokoju po cichu marzy tylko o tym, by ktoś je zobaczył...

zrozumiał...

przytulił...

Dlaczego tak wielu ludzi umiera z głodu bliskości, będąc w związku?

(...)


Bo kiedy przyjdzie ostatni dzień...

Nie będziesz pamiętać liczby przepracowanych godzin.

Nie będziesz pamiętać marki samochodu.

Nie będziesz pamiętać stanu konta.


Zapamiętasz za to...


Chwile, w których śmiałaś się tak mocno, że bolał cię brzuch.

Chwile, kiedy śpiewałaś, fałszując każdą nutę.

Kiedy biegłaś przed siebie bez patrzenia na zegarek.

Kiedy mokra trawa łaskotała twoje stopy.

Kiedy zapach kwiatów zatrzymywał cię w pół kroku.

Kiedy jechałaś rowerem z rozwianymi włosami i czułaś się wolna.

Kiedy patrzyłaś komuś głęboko w oczy...

i nagle poczułaś, że jesteś w domu.


Zapamiętasz chwile, gdy płakałaś z bólu.

I te, gdy płakałaś ze szczęścia.

Bo właśnie one oznaczają, że naprawdę żyłaś.

Nie liczba oddechów świadczy o tym, że żyjemy.

Liczą się chwile, które ten oddech nam odebrały.


To są momenty, których nie da się zaplanować.

Nie kupisz ich.

Nie wypracujesz.

Nie zdobędziesz.

One po prostu się wydarzą.

Jeśli będziesz obecna.

Jeśli odważysz się żyć.

Nie tylko istnieć.


Dlatego pytam cię...

Gdybyś wiedziała, że dzisiaj jest ostatni dzień twojego życia...

Gdzie chciałabyś być?

Kogo chciałabyś przytulić?

Komu powiedzieć: „Kocham cię.”

Co chciałabyś wybaczyć?

Za czym tęskni twoje serce?


Ja znam swoją odpowiedź.

Chciałabym być przy ludziach, przy których czuję się jak w domu.

Tworzyć.

Kochać.

Śmiać się do łez.

Podróżować.

Poznawać świat.

Smakować życie wszystkimi zmysłami.

Żyć w prawdzie.

Żyć odważnie.

Żyć całym sercem.

Bo właśnie to, dla mnie, oznacza prawdziwe życie.


A kiedy przyjdzie mój ostatni dzień...

Chcę móc zamknąć oczy z wdzięcznością.

Nie dlatego, że miałam wszystko.

Ale dlatego, że naprawdę żyłam.

I właśnie tak...

chcę żyć.


Twoja Karo



 
 
 

Komentarze


bottom of page