top of page
Szukaj

Słowa, słowa, słowa...

  • Karolina Cichoń
  • 11 cze
  • 3 minut(y) czytania

Czy faktycznie mają znaczenie? A może ich wartość zależy od tego, co za nimi stoi?

Żyjemy w świecie pełnym słów. Wypowiadamy je codziennie. Składamy obietnice, deklaracje, zapewnienia. Mówimy o miłości, przyjaźni, lojalności, szacunku i obecności. Słowa potrafią dawać nadzieję, przynosić ukojenie i rozświetlać czyjś dzień. Potrafią sprawić, że ktoś poczuje się ważny, dostrzeżony i kochany.

Ale słowa same w sobie są tylko dźwiękami.

To czyny nadają im znaczenie.

Słyszysz: „Kocham Cię”, ale widzisz człowieka, który nie wybiera Cię na co dzień. Który pojawia się wtedy, gdy jest mu wygodnie, a znika, gdy potrzeba zaangażowania.

Słyszysz: „Będę przy Tobie, kiedy będziesz mnie potrzebować”, a kiedy przychodzi trudniejszy moment, zostajesz sam ze swoim ciężarem.

Słyszysz: „Możesz mi zaufać”, a później dowiadujesz się, że Twoje słowa stały się tematem rozmów prowadzonych za Twoimi plecami.

Słyszysz: „Zasługujesz na piękne życie”, a jednocześnie ktoś dokłada do niego chaosu, niepewności i bólu.

Słyszysz: „Jesteś zbyt twarda, mało kobieca”, podczas gdy w głębi serca czujesz, że przy tej osobie nie możesz pozwolić sobie na miękkość, delikatność i odsłonięcie swojej wrażliwości.

Słyszysz: „Zawsze Cię wysłucham”, ale gdy zaczynasz mówić o tym, co naprawdę czujesz, Twoje słowa są przerywane lub ignorowane.

Słyszysz: „Jesteś wyjątkową i wartościową osobą”, a później doświadczasz braku szacunku, uwagi i troski.

I wtedy zaczynasz rozumieć, że największy problem nie polega na braku słów.

Problem pojawia się wtedy, gdy słowa przestają mieć pokrycie w rzeczywistości.

Czasami ludzie mówią to, co chcieliby czuć. Czasami mówią to, co dobrze brzmi. Czasami chcą wierzyć we własne słowa bardziej niż osoba, do której je kierują. Bywa też, że słowa stają się sposobem na uniknięcie odpowiedzialności za własne działania.

Bo mówić jest łatwo.

Znacznie trudniej jest być.

Znacznie trudniej jest zostać, kiedy relacja wymaga cierpliwości, zaangażowania i dojrzałości. Znacznie trudniej jest wybierać drugiego człowieka nie tylko wtedy, gdy daje radość, ale również wtedy, gdy przechodzi przez trudniejszy moment swojego życia.

Dlatego z biegiem lat coraz mniej słucham tego, co ludzie mówią, a coraz bardziej patrzę na to, jak żyją.

Jak traktują innych.

Jak odnoszą się do tych, od których nic nie mogą otrzymać.

Jak zachowują się wtedy, gdy nikt nie patrzy.

Jakie decyzje podejmują każdego dnia.

Bo właśnie tam mieszka prawda o człowieku.

Miłość nie jest piękną deklaracją wypowiedzianą w odpowiednim momencie.

Miłość jest codziennym wyborem.

Jest obecnością.

Jest szacunkiem.

Jest troską.

Jest gotowością do wysłuchania.

Jest odpowiedzialnością za własne słowa i działania.

Kwiaty zwiędną. Romantyczne wiadomości zostaną zapomniane. Najpiękniejsze obietnice z czasem stracą znaczenie, jeśli nie będą miały oparcia w rzeczywistości.

To właśnie czyny pozostają.

Nie wiem, po której stronie dziś jesteś.

Może jesteś osobą, która uwierzyła w czyjeś słowa. A może jesteś osobą, która składa obietnice, których nie potrafi dotrzymać.

Jeśli jednak jest coś, czego nauczyło mnie życie, to tego, że ludzkie serca nie pękają z powodu braku pięknych słów.

Pękają wtedy, gdy słowa budują nadzieję, a czyny ją odbierają.

Dlatego zanim powiesz komuś „kocham”, „będę”, „możesz na mnie liczyć”, zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie, czy jesteś gotowy nadać tym słowom życie.

Bo słowa bez czynów stają się tylko echem naszych pragnień.

A człowiek nie potrzebuje obietnic.

Potrzebuje prawdy.

I może właśnie dlatego ludzie nie wycofują się z relacji z powodu braku słów. Wycofują się wtedy, gdy przez długi czas widzą rozdźwięk między tym, co słyszą, a tym, czego doświadczają.

Bo ostatecznie nie odchodzimy od ciszy.

Odchodzimy od niespełnionych obietnic.

Od słów, które nigdy nie stały się czynami.


Karolina,

dziś po prostu Karolina


Pożegnanie 2026, Karolina Cichoń

 
 
 

Komentarze


bottom of page